Kredyt hipoteczny z prowizją tańszy od kredytu bez prowizji?

Banki mają bardzo zbliżony koszt pozyskania pieniędzy. Dlatego starają się tak wyróżnić swoją ofertę, aby wyglądała atrakcyjnie. A co nie wygląda atrakcyjniej, niż prowizja 0 procent? W przypadku kredytów w złotówkach można prosto porównać oferty z prowizją i bez, bo trudno w nich ukryć inne koszty. Dlatego skupię się na kredytach walutowych, gdzie bardzo łatwo ukryć dodatkowe koszty i zamydlić oczy klientowi.

Banki i wszelkiego rodzaju niedoświadczeni doradcy kredytowi przedstawiając oferty kładą nacisk na wysokość prowizji, oprocentowanie oraz wysokość raty – a o innych aspektach raczej nie wspominają. Natomiast wiadomo, że te inne aspekty mają duży wpływ na to czy dana oferta jest dobra, czy nie. Takim istotnym aspektem mającym większy wpływ na koszt kredytu niż prowizja jest spread walutowy. Weźmy taki przykład: W jednym banku prowizja wynosi 0 a w drugim 2 procent - myślimy, że pierwsza oferta jest lepsza i rezygnujemy z drugiej – a tutaj niespodzianka. Otóż w pierwszym banku spread wynosi 9 a w drugim 5 procent. Spread to różnica pomiędzy kupnem walut, a sprzedażą. Bierzemy kredyt po kursie kupna – mniejszy, a spłacamy po kursie sprzedaży – wyższy, czyli im niższy kurs kupna i wyższy spread tym więcej musimy kupić waluty – a przecież musimy ją jeszcze kiedyś zwrócić. Generalnie spread można potraktować jako prowizję za przyznanie kredytu doliczaną do kwoty kredytu. Proszę zauważyć, że informuje się klienta, że prowizja wynosi 2 procent, a o spreadzie mówi się tylko tzw. dociekliwym klientom. Wracając do naszego przykładu w pierwszym banku nie płacimy prowizji, ale tak naprawdę zapłacimy jej w sumie 9 procent, a w drugim banku płacimy 2 procent, ale jak dodamy spread to wyjdzie prowizja tylko 7 procent. Oczywiście są też inne ukryte koszty. Jakie - skontaktuj się z naszym doradcą.

Nasi doradcy oferują profesjonalną pomoc - zapraszamy do kontaktu! \