Czy warto nadpłacać kredyt hipoteczny?
Polacy nie lubią posiadać wysokiego zadłużenia, dlatego starają się jak najszybciej nadpłacać kredyt, czasem ponad swoje możliwości. Wiadomo, że nadpłacając kredyt hipoteczny maleje nam saldo zadłużenia a co za tym idzie zmniejsza się wysokość raty kredytowej. Ale czy zawsze opłaca się nadpłacać kredyt hipoteczny? W większości przypadków kredyt hipoteczny zaciągany jest na kilkadziesiąt lat, a rata kredytu stanowi znaczące obciążenie dla budżetu domowego.
Weźmy przykład z życia wzięty. Kredyt w PLN na 35 lat, saldo zadłużenia 285 tys. zł oprocentowanie 4,65 procent a wysokość raty kredytowej 1375 zł (równa rata). Powiedzmy, że posiadamy 10 tys. zł gotówki oraz nie ma prowizji za wcześniejszą spłatę części kapitału. Po nadpłacie saldo zadłużenia wyniesie 275 tys. zł a nowa rata – 1327 zł, czyli mamy obciążenie miesięczne niższe o 48 zł. Niby dużo, ale pozostaje jeden mały problem – mamy do spłaty jeszcze 275 tys. zł a ratę w wysokości 1327 zł mamy płacić jeszcze przez kolejne 35 lat! Skusiliśmy się na te oszczędność i nadpłaciliśmy kredyt. Za parę miesięcy tracimy pracę (nigdy nic nie wiadomo, co przyniesie nam przyszłość), a bank dalej żąda co miesiąc 1327 zł. Wiadomo, że najczęściej 1 raz do roku można zawiesić spłatę jednej raty kredytu (jest ona kapitalizowana), ale co w przypadku, gdy będziemy mieć kilkumiesięczną przerwę w pracy?
Nie radzę wybierać się do banku i mówić, że wcześniej nadpłaciłem kredyt, a teraz jednak rozmyśliłem się i chcę z powrotem pieniądze. Bank na coś takiego nie pójdzie! Dodatkowo bardzo dobrze w Polsce funkcjonuje BIK – Biuro Informacji Kredytowej i każda spłata, czy opóźnienie w spłaci jest tam skrupulatnie rejestrowane i jak przestaniemy spłacać kredyt – niszczymy sobie historię kredytową. Wystarczy kilka opóźnień powyżej 2 miesięcy a większość banków nie przyzna Państwu żadnego kredytu przez wiele lat. Nie wspomnę już o sytuacji, kiedy okaże się, że nie płacimy przez kilka miesięcy rat. Zaraz po minięciu terminu wymagalności raty bank zaczyna naliczać wysokie odsetki karne rzędu 20 procent, dodatkowo każdy monit to koszt nawet i 100 zł. Nie ma co się łudzić, że kredyt zabezpieczony jest na nieruchomości i ona posłuży do spłacenia kredytu, ponieważ bank musi sprzedać nieruchomość poprzez komornika, a wynagrodzenie komornika jest pokrywane ze sprzedaży mieszkania. Dodatkowo wymuszona sprzedaż powoduje obniżenie ceny, w stosunku do tej którą można uzyskać przy niewymuszonej sprzedaży mieszkania. Oczywiście jest to najczarniejszy scenariusz, jaki można sobie wymyślić.
Osobiście uważam, że należy zawsze posiadać pewną sumę pieniędzy pozwalającą funkcjonować przez jakiś czas, w przypadku utraty stałego źródła dochodu. Jeżeli będziemy posiadać taką „poduszkę finansową” bank nawet nie zorientuje się, że mamy przejściowe problemy finansowe. Dodatkowo pieniądze te mogą leżeć w banku na wysokooprocentowanej lokacie lub można je zainwestować na giełdzie. Wtedy koszt wyższego kredytu może zostać zmniejszony lub nawet można zarabiać na dźwigni finansowej. Podsumowując kredyt to nie bieg na 100 metrów to raczej maraton. Należy myśleć długofalowo i umiejętnie rozłożyć siły na cały bieg. Tutaj kłaniają się podstawowe zasady ekonomii. Każde gospodarstwo domowe ma pewien poziom kosztów i pewien poziom długoterminowych dochodów. Nadpłatę kredytu można rozważyć wtedy, jeżeli uznamy, że nasze długoterminowe dochody zwiększyły się i uzbieraliśmy odpowiedni poziom gotówki na wszelki wypadek. Jeżeli nie znajdziemy odpowiedniego zajęcia dla naszych pieniędzy, np. nie znajdziemy lokaty, czy inwestycji, która da nam więcej zarobić, niż oprocentowanie kredytu – wtedy warto nadpłacić kredyt.
Nasi doradcy oferują profesjonalną pomoc - zapraszamy do kontaktu! 




