Włochy straszą rynek - frank rośnie
Problemy finansowe Włoch były wczoraj jednym z tematów pilnego spotkania ministrów finansów z krajów strefy euro. Nieoficjalnie, jak podał dziennik Die Welt, politycy przyznają, że w najgorszym scenariuszu Włosi mogą potrzebować astronomicznej kwoty 600 miliardów euro. To aż o 160 miliardów euro więcej niż wynosi cały budżet, który Unia ma w tej chwili na pomoc dla zadłużonych krajów. A warto pamiętać, że z tych funduszy korzystają już Grecja, Irlandia i Portugalia. Najbardziej pesymistyczny scenariusz to koniec strefy euro.
Włoska gospodarka jest trzecią pod względem wielkości w strefie euro. Do tego rosnącemu długowi publicznemu, który przekracza już 120% PKB, nie towarzyszy wysoki wzrost gospodarczy. W tym roku jego dynamika nie przekroczy 0,8%, a w przyszłym może wynieść 1%.
Inwestorzy w Europie gwałtownie wyprzedawali akcje. Główne indeksy na większości parkietów kontynentu traciły po 2, a nawet 4 procent. Powodem tak dużego niepokoju stała się informacja, że z włoskiego rządu odejdzie minister gospodarki, który jest zwolennikiem poważnych reform finansów publicznych, ale ostatnio starł się z premierem Silvio Berlusconim. To dla inwestorów sygnał, że Włochy będą kolejnym krajem, który może potrzebować finansowej pomocy.
W ostatnich dniach na włoskiej giełdzie doszło do gwałtownej przeceny akcji zwłaszcza spółek finansowych. W skali miesiąca grupujący je indeks stracił prawie 15%, podczas gdy główny wskaźnik dla całego rynku poszedł w tym czasie w dół o połowę mniej. Inwestorzy odwracają się też od włoskich obligacji, co skutkuje gwałtownym wzrostem ich rentowności.
- Inwestorzy panikują, bo bankructwo Włoch doprowadzi do upadku wielu banków – podkreśla prof. Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP. - Mówiąc wprost, żarty się skończyły. Kłopoty Włoch to nie skala Grecji, w skali całej Unii Europejskiej sytuacja jest o wiele poważniejsza - zaznacza.
W rezultacie frank szwajcarski pobił wczoraj kolejny rekord. Umocnił się o ponad 2 procent i sięgnął poziomu 3,40zł i nadal drożeje. Jest uważany za jedyną bezpieczną walutę do której można uciec.




