Politycy chcą ulżyć kredytobiorcom zadłużonym w obcych walutach

Rekordowo drogi frank szwajcarski to kłopot dla około 700 tys. Polaków zadłużonych w tej walucie. Partie polityczne proponują różne rozwiązania tego problemu. W tym tygodniu być może Sejm zajmie się sprawą obniżenia spreadów walutowych.

Obecnie, kiedy kurs szwajcarskiej waluty sięgnął rekordowy poziom, część polityków zamierza pomóc tym, którym zawirowania na rynku walutowym utrudniają życie, bo wzięli kredyty hipoteczne, denominowane głównie we frankach szwajcarskich. Przed dwoma tygodniami zostały w Sejmie złożone przez PSL poprawki do ustawy Prawo bankowe, dotyczące spłaty kredytów hipotecznych. Propozycja ta miała dać kredytobiorcy wybór spłaty rat bezpośrednio w walucie kredytu lub rozliczenia po kursie średnim NBP albo danego banku. Poprawki te zostały jednak odrzucone. Kilka dni później senatorowie PSL próbowali ponownie je wprowadzić, tym razem w Senacie. Uzyskali tylko poparcie senatorów Prawa i Sprawiedliwości - za małe, aby zmienić ustawę.

Teraz w podobny sposób pomóc kredytobiorcom chce PO, złożyła w Sejmie nowelizację ustawy o kredycie konsumenckim. W projekcie, który może być rozpatrywany przez Sejm w tym tygodniu, znajdują się podobne rozwiązania jak w tzw. rekomendacji S Komisji Nadzoru Finansowego z 2009 roku, która przewiduje, że klient zadłużony w danej walucie może spłacać kredyt bezpośrednio w tej walucie.

Obecnie, klient może spłacać raty kredytu hipotecznego w walucie, którą kupi np. w kantorze, ale bank za wystawienie aneksu do umowy kredytowej umożliwiającej takie rozwiązanie pobierze wysokie opłaty. O wyeliminowanie tych drogich aneksów chodzi prawie wszystkim partiom politycznym.

Posłowie SLD poinformowali też w ubiegłym tygodniu, że przygotowują projekt ws. spreadów. Pomysł zakłada m.in. wpisywanie do umów kredytowych ich maksymalnej wysokości. Zgodnie z tym projektem maksymalny spread walutowy stosowany przez banki, nie będzie mógł przekroczyć 10%. Ponadto kredytobiorca, który zawiera umowę ma wiedzieć, jaka może być maksymalna wysokość raty kredytu. Sojusz chciałby też podobnie jak w innych dotychczasowych propozycjach, aby kredytobiorca miał możliwość alternatywnego spłacania kredytu w złotówkach lub walucie.

Natomiast PJN zaproponował na wzór węgierski, by ci, którzy są zadłużeni we frankach spłacali raty kredytów po stałym kursie szwajcarskiej waluty w wysokości 2,75 zł. Różnicę pokrywałby Skarb Państwa, czyli wszyscy podatnicy, a po 2015 roku zwróciliby ją kredytobiorcy. Propozycja przypomina rozwiązania wprowadzone na Węgrzech, jednak pieniądze Skarbu Państwa na wyrównanie kursu nie byłyby darowane kredytobiorcom. Różnica wraz z odsetkami musiałaby być spłacana po 2015 roku - tłumaczył poseł Poncyliusz.

Pomimo tej nagłej chęci pomocy ze strony polityków, twierdzących, że propozycje te nie mają związku z nadchodzącymi wyborami, to jak wynika z danych Krajowego Rejestru Długów - odsetek zagrożonych kredytów hipotecznych we frankach jest niewielki, stanowi jedynie 1,34% wszystkich zagrożonych kredytów. KRD podkreśla jednak, że odsetek ten nieznacznie wzrósł - na początku 2009 roku tylko 0,8% kredytów we frankach było zagrożonych.

W piątek za szwajcarską walutę płacono nawet 3,37 zł. Dzień wcześniej frank kosztował jeszcze więcej 3,39 zł, czyli najwięcej w historii.

W najgorszej sytuacji są ci, którzy zaciągnęli kredyt walutowy w II i III kwartale 2008 roku, wtedy frank szwajcarski kosztował około 2 zł. Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że takich osób jest około 100 tysięcy. Z powodu silnego umocnienia franka są winne bankom więcej, niż wynosi cena nieruchomości, na zakup, której zaciągnęli pożyczkę.

Raty od tych kredytów szybko rosną, po kieszeni uderza kredytobiorców również wysokość spreadów, czyli różnica między ceną kupna a sprzedaży waluty, potrzebnej do spłaty pożyczki. Wysokość spreadów nie jest określona w umowach kredytowych, może być więc dowolnie ustalana przez bank. Według Ministerstwa Gospodarki, różnice spreadów w bankach wahają się od kilku do nawet kilkudziesięciu groszy.

więcej aktualności