Nie będzie dopłat do kredytów we frankach
Premier Donald Tusk odnosząc się do wzrostu kursu franka szwajcarskiego wobec złotego powiedział, że polska waluta na przestrzeni kilku miesięcy, a nawet lat, zachowuje się bezpiecznie. - Nie mamy tutaj do czynienia z gwałtownym spadkiem wartości złotego i nic na to nie wskazuje, by to miało się stać - mówił. Dodał, że od wczoraj frank trochę osłabł wobec złotówki.
Od lat trwa debata publiczna, czy jest bezpieczne zaciąganie kredytów we frankach, bo to jest oczywiście opłacalne. Dodał, że rozmawiał wczoraj z wieloma kredytobiorcami i nadal mimo wzrostu wartości franka uważają oni, że tracąc dzisiaj nie stracili per saldo zaciągając kredyt w tej walucie.
Zdaniem premiera, pomysł, aby podatnicy zrzucili się, by zniwelować wysokie koszty obsługi kredytu hipotecznego we frankach, jest zły, gdyż byłaby to pomoc jednej grupie, która nie jest najbiedniejsza. - Nie mógłbym spojrzeć w twarz tym ludziom, których nie było stać na wzięcie żadnego kredytu - powiedział.
Bank centralny Szwajcarii nie zmienił stóp procentowych. Kurs franka szwajcarskiego sięgnął dwa dni temu 3,33zł - to prawie tyle, ile wynosi historyczny rekord z lutego 2009 r. Według ekspertów, główną przyczyną wzrostu kursu jest ucieczka inwestorów do bezpiecznej waluty w związku z sytuacją Grecji.
Wczoraj notowania tej waluty nieco spadły, umocniły się zarówno euro jak i złoty. Zdaniem analityków, kluczowe znaczenie miała polityczna deklaracja kanclerz Niemiec w sprawie pomocy dla Grecji.




